26 października 2011

Legen - wait for it - dary!

Dziś będzie krótki post na temat "epic die roll".
Na końcu wczorajszej sesji w pięknym, malowniczym i napromieniowanym świecie Neuroshimy doszło do niebywałego zdarzenia. Gracz znany w naszych szeregach jako Norek, odgrywał postać Natana Watts'a. Był starym tropicielem, kowbojski kapelusz, springfield z lunetą na plecach i ogólnie to ten typ który znajdzie igłę w stogu siana i strzeli do niej z 200m. Jakie to wydarzenie? Po (nie)małych trudnościach z ubiciem prozmutowanej sfory psów i odratowaniu potrącego Indiańca zjawili się jego kumple, bla bla... Koniec. Postanowiliśmy rozbić na chwilę obóz, żeby zjeść etc i ruszyć dalej z Saint Louis do Kansas lub przynajmniej w tamtym kierunku. Natan zaproponował, że zajmie się naszym ogniskiem ustawionym na środku byłej międzystanówki i gdy ognisko ocieplało nam rączki on poszedł na spacer i zapytał MG czy może rzucić test na szukanie grzybów i korzonków. Jasne.

17 października 2011

Warsztat gier

Witam ponownie z małą informacją lub też zapytaniem. 


Postanowiłem lub raczej powoli wdrażam w życie plan stworzenia własnego Warsztatu w którym to będę majstrował moje gry do kupy. Mam tu na myśli prowadzenie dziennika z zapiskami postępu, kupno maszyny do laminowania, kilku spray'ów drewna do elementów gier... Wszystkiego po trochu.

30 września 2011

Triki z ameryki

Jak sprawić graczom więcej zabawy grając w gry fabularne? Mam na to sposób. Każdy gracz marzy o tym, żeby w pewnym momencie sesji stać się Mistrzem Gry. Gdy bohater spotyka odwiecznego wroga, jego jedynym celem staje się go pokonać, za wszelką cenę, dogonić rywala i skopać mu jego epickie cztery litery. Słowo "epickie" jest tu bardzo na miejscu, bo pokonanie największego przeciwnika w trzech prostych ciosach to zerowa frajda. Szast, prast i po zabawie. Gracz się ucieszy, na chwilę. Potem dojdzie do tego, że wolałby aby to starcie trwało dłużej, było pełne uników, skoków, akrobacji, opisów stykającej się stali, emocji - krótko mówiąc, to ta scena gdzie ma być krew, pot i łzy. Spróbujcie tego.



Jak ma działać ta technika? Już mówię.


28 września 2011

Pierwsza przygoda z tłumaczeniem

Witajcie po przerwie. Jestem takim człowiekiem, co jak tylko może to się chwali. Oczywiście chwalę się wszystkim, nawet jeśli w sumie to rzecz błaha. No i dziś będę się chełpił, może troszkę zapeszam ale jestem pełen optymizmu i czuję zachodni wiatr w moje żagle. 

Przechodząc do sedna... Nawiązałem swego rodzaju współpracę z mniej lub też bardziej znanym w różnych kręgach projektantem gier fabularnych który zwie się Michael Wolf. Z tego co mi wiadome, jest naszym zachodnim sąsiadem publikującym w języku angielskim. Z czego jest znany? Hmm... Dla mnie z projektu Arcane Heroes, który zdecydowałem się przetłumaczyć i udostępnić polskiej społeczności RPGowców. 

19 września 2011

Konflikt, czyli autorski strzał z małego kalibru

Konflikt to gra karciana dla dwóch osób. Jak nazwał ją Andrzej (aegspletus.blogspot.com): "Trudniejsza wojna". Trochę się zgodzę, bo gra nie jest rewolucyjna ani rewelacyjna, ale... jest Moja. I to właśnie czyni ten projekt ważnym dla mnie. 

Siatkarski Fenomen

Mamy poniedziałek. Wczoraj nasze polskie chłopy wywalczyły brązowy medal i po raz kolejny w pięknym stylu zostawili w tyle ruskich. Gratuluję i dziękuję, siatkówka to od lat największy skarb polskiego sportu. Przy okazji zauważyłem coś ciekawego. Fenomen tej gry pod kątem zasad i rozgrywki. Trudno mi wskazać inny sport, w którym trzeba agresywnie oddać piłkę przeciwnikom, potem zablokować ich atak lub przyjąć go rozpoczynając własne natarcie. To lepsze niż Blitzkrieg! Już mi coś świta w głowie. Dam znać oczywiście jak będą konkrety. 

Z prądem czy pod prąd?

O czym dzisiaj? O modzie. Dziwnie brzmi to słowo, kiedy blog ma być o grach, ale dziś będzie o modzie na gry, na ich tworzenie i tworzeniu ich zgodnie z modą. Uff... No to do dzieła.

1. Moda na gry.

Czy istnieje moda na gry? Raczej tak, w kręgach sportowców często są to gry... sportowe. Wiadomo, że każdy z nas od czasu do czasu chwyci jakiś tytuł nie ze swojej "dziedziny", bo zatwardziali eRPeGowcy nie z rzadka lubią pobiegać na frontach II WŚ i naparzać do Niemców, ale szczerze: Kto nie lubi?